Overwatch

Z fotela reżysera: Świt nad Gibraltarem

Blizzard Entertainment

Cześć wszystkim! Jak się trzymacie po tej bombie, którą była nasza prezentacja? Mam nadzieję, że lepiej niż baza Winstona… albo Pięść Zagłady.

Wiele zeszłorocznych odcinków „Z fotela reżysera” kończyło się puszczeniem oka, co sugerowało nadejście nowej ery Overwatch, o której bardzo chcieliśmy wam opowiedzieć. I oto wreszcie jest! Nie umiem wyrazić, jak cieszy nas, że wreszcie możemy wyłożyć karty na stół i pokazać, nad czym pracowaliśmy. Porozmawiajmy o tym, co to wszystko znaczy dla was, dla naszej historii i dla Overwatch ogólnie.

Nowa era

Jeśli przegapiliście prezentację, koniecznie obejrzyjcie jej zapis lub przeczytajcie podsumowanie, żeby być na bieżąco ze wszystkim, co już 10 lutego trafi do gry wraz z sezonem 1 (dawniej znanym jako sezon 21). To najbardziej rozbudowany sezon w historii Overwatch. Opiera na tym, co jest nam szczególnie bliskie – silnym nacisku na fabułę i świat gry wraz z pięciorgiem nowych bohaterów, którzy wzmocnią obie strony wciąż trwającego konfliktu Overwatch ze Szponem. Pojawią się też nowe role drugorzędne bohaterów, daleko idące odświeżenie interfejsu i wrażeń użytkownika, aktualizacje Rywalizacji oraz Stadionu, ekscytujące współprace, jak również mnóstwo innych atrakcji.

Ale na sezonie 1 zabawa się nie skończy. Zobowiązaliśmy się udostępnić w tym roku 10 nowych bohaterów, aby uczcić 10. rocznicę Overwatch. Oprócz tego możecie się spodziewać kolejnych map, systemów i funkcji.

W zeszłym roku wielu z was wyrażało zdanie, że Overwatch jeszcze nigdy nie było do tego stopnia nastawione na rywalizację. Też tak uważamy! Jednak jako twórcy i fani zauważyliśmy, że brakuje nam silniejszej więzi ze światem gry oraz naszymi bohaterami. Jeżeli jesteście z nami od dekady, mamy nadzieję, że nowy wątek fabularny naprawdę was porwie. A jeśli wracacie do świata Overwatch lub pierwszy raz słyszycie wezwanie Winstona, witamy na pokładzie i życzymy miłej zabawy.

Właściwy czas i miejsce

Po wysłuchaniu tych wieści może wam zaświtać bardzo zasadne pytanie: dlaczego akurat teraz? Skoro już dawno mieliśmy w planach tak rozbudowany, pełen fabuły oraz nowych funkcji sezon, to dlaczego tak długo z nim zwlekaliśmy? Najbardziej oczywista odpowiedź brzmi, że Overwatch obchodzi w tym roku 10. rocznicę i trudno o lepszą okazję, by zrobić coś naprawdę dużego. Prawdziwe wytłumaczenie jest jednak bardziej złożone.

Po tym, jak odeszliśmy od treści PvE, potrzebowaliśmy czasu, by znaleźć grunt pod nogami i skupić na tym, czym tak naprawdę ma być według nas Overwatch: wciągającą pierwszoosobową strzelanką skoncentrowaną na rywalizacji PvP. Atuty wzbogaciły podstawową rozgrywkę o nowy poziom głębi strategicznej, Stadion zaoferował nowe doświadczenie PvP, a usprawnienia jakościowe, takie jak nowy system progresji czy regularne aktualizacje, pomogły zbudować solidny fundament na przyszłość.

Szczerze mówiąc, rok temu nie zdołalibyśmy tego zrobić. Wrzucenie do gry 10 (!!!) bohaterów utrudniłoby nam realizację celu, jakim było uczynienie z Overwatch pierwszoosobowej strzelanki gotowej na kolejną dekadę. To jak z urządzaniem domu: żeby móc zawiesić w nim setkę obrazów, trzeba najpierw pomalować ściany.

Jesteśmy zadowoleni z obecnego stanu Overwatch i uważamy, że nadchodzący sezon jest logicznym następnym krokiem dla naszego zespołu, gry i opowieści. Mając solidny fundament, możemy skupić się na dalszym rozwijaniu gry i wynoszeniu jej na jak najwyższy poziom.

Najlepsze dzieje się teraz

W zapowiedziach prezentacji, zwiastunach, blogach i materiałach fabularnych jedną rzecz celowo pomijaliśmy. Miała to być absolutna niespodzianka, której nikomu nie udałoby się przewidzieć… Zrezygnowaliśmy z „2” w tytule Overwatch, a decyzja ta w prosty sposób wynika z naszego podejścia do uniwersum i przyszłości tytułu.

Kiedy ludzie myślą o Overwatch 2, przed oczami staje im często gra inna od tej, którą mamy przed sobą. To zrozumiałe. Od czasu ogłoszenia sequela naprawdę wiele się zmieniło. Obecność cyfry w tytule budziła jednak wśród członków społeczności oczekiwania i dyskusje o tym, że „Overwatch 3” na pewno się wkrótce pojawi. Stworzyło to pewien schemat myślenia, w którym jedynym sposobem na pchnięcie gry naprzód wydawało się wydanie kolejnej części.

W tym „rebrandingu” chodzi więc tak naprawdę o zmianę nastawienia – zarówno naszej ekipy, jak i społeczności. Gra, w którą gracie w tej chwili, to tytuł, na którym zespół Team 4 koncentruje całą swoją uwagę. Nasz czas i energię inwestujemy w nieustannie ewoluującą, stale działającą grę-usługę, a nie potencjalną kontynuację z datą premiery za ileś tam lat. Chcemy, aby Overwatch z każdą aktualizacją stawało się jak najlepszą wersją samego siebie i cieszymy się, że bierzecie w tym udział.

Dzięki za uwagę i jak zawsze razem stwórzmy świetną grę.